Uchwyt Peak Design Capture Pro – część II. Tym razem turystycznie

Test tego uchwytu na aparat, a właściwie to uchwytu i systemu akcesoriów uzupełniających, rozpocząłem miesiąc temu. Rzecz bardzo mi się spodobała, gdyż konstruktorzy z Peak Design nie tylko umieli wykorzystać świetny pomysł, ale też dobrze dopracowali szczegóły. W pierwszej części testu sprawdzałem i opisałem jak takie uchwyty sprawują się w fotoreportażu na dwa aparaty. Zdecydowanie sprawdziły się, więc postanowiłem zabrać jeden na fotografowanie typowo wakacyjne.

© Paweł Baldwin

© Paweł Baldwin

Nie będę tu powtarzał opisu idei konstrukcji uchwytu Capture Pro, ani poszczególnych składników systemu. Znajdziecie je w pierwszej części testu → LINK. Tu skupię się już wyłącznie na wrażeniach z użytkowania w warunkach jakże odmiennych od klimatyzowanych wnętrz, w których Capture Pro pracował reportersko. Zamiast nich była lipcowa Kreta, czyli temperatury dobrze powyżej 30 °C i wysoka wilgotność. Plenery głównie miejskie, ale był też przypadek prawie górskiego łażenia z plecakiem. No, może nie tyle górskiego, co morskiego, bo skalista „wydma” nad plażą miała coś pod 200 m wysokości i zdobywałem ją w 40-stopniowym upale.
No i o ile w „poważnym” fotoreportażu aparaty wisiały na pasku moich spodni, to tym razem taki pasek zdecydowanie nie pasował mi do stroju, więc go nie wziąłem. Ale za to zabrałem wąski pas Lowepro, który widać na zdjęciu w nagłówku. Podczas testu uchwyt mocowałem albo do niego albo do naramiennego pasa plecaka.
Przyznam, że to właśnie ta druga metoda znacznie bardziej przypadła mi do gustu. I to pomimo, że pierwsze wrażenie było niemiłe. Przykręciłem uchwyt do pasa, założyłem plecak i uchwyt od razu zaczął mnie uwierać. A to dopiero początek wycieczki – pomyślałem – co będzie za kilka godzin? Nic nie było, a dokładnie wszystko było jak najbardziej w porządku. Obciążony aparatem uchwyt przestał uwierać, a zresztą gdy kolejne razy przyczepiałem go do pasa plecaka, to nie przeszkadzał nawet na początku. Widać, że drobne zmiany miejsca jego umocowania mają istotny wpływ na wygodę.

Jeśli sam uchwyt uwiera, spróbujmy lekko zmienić jego położenie na pasie plecaka. Ale możemy też przypiąć aparat i on odciągnie uchwyt od ciała. Na zdjęciu aparat wakacyjnej wagi ciężkiej – Sony A7 II z zoomem 24-240 mm. Te niemal półtora kilograma nosiło mi się na pasie plecaka super wygodnie.
© Paweł Baldwin

Jak leży aparat na pasku plecaka? Wygodnie – to mało powiedziane. Jego po prostu się w ogóle nie czuło. A nie nosiłem byle zabawki, a niemal półtora kilograma pełnoklatkowego bezlusterkowca z doczepionym superzoomem. Aparat siedział sztywno, nie obijał się, no i był łatwo dostępny. Co jakiś czas miewałem problemy z wcelowaniem stopką w uchwyt przy wpinaniu aparatu, ale im bliżej końca testu, tym problemy zdarzały się rzadziej. I co bardzo istotne: nie miałem obaw, że wypuszczę z ręki źle wpięty lub nie wpięty aparat. To dzięki wyraźnemu, głośnemu kliknięciu zatrzasku. Jeśli usłyszałem je, znaczy że aparat na pewno wpiąłem.

Próbowałem mocować uchwyt na lewym i prawym pasie plecaka, no i to drugie rozwiązanie bardziej przypadło mi do gustu. To dlatego, że tylko mocowany po prawej dawał mi dwie wygodne w użyciu kombinacje. Pierwsza: aparat trzymam za obiektyw lewą dłonią, a palcem prawej wciskam przycisk blokady, oraz druga, czyli odwrotnie. Gdy aparat miałem po lewej, przy obu kombinacjach musiałem nienaturalnie wyginać lewą rękę w nadgarstku.
© Paweł Baldwin

Gdy uchwyt mocowałem na pasie Lowepro, miałem możliwość noszenia aparatu z przodu, z boku albo w wielu pośrednich położeniach. Jeśli fotografowałem Sony A7 II z wielgachnym zoomem, musiałem nosić z boku, bo inaczej obijał mi się o nogę. W tej pozycji mniej wygodnie było sięgać do przycisku blokady, no i było ryzyko zawadzenia aparatem o jakąś przeszkodę. Z przodu jest więc bezpieczniej i trochę wygodniej, ale obiektyw nie może być tak duży. No i trzeba się liczyć z (potencjalnymi) trudnościami przy wysuwaniu stopki z gniazda uchwytu – wspominałem o tym w pierwszej części testu.

Zaletą specjalnego pasa jest za to możliwość dopięcia dodatkowych futerałów, statywu, czy co tam chcemy nosić ze sobą. Wygodne, zwłaszcza jeśli nie chcemy korzystać z plecaka.
© Paweł Baldwin
Jeśli aparat chcemy nosić z przodu, nie może on mieć mocno wystającego obiektywu. Tu widać Canona 760D z 24/2,8 STM, ale nawet pełnoklatkowa lustrzanka z jakąś niezbyt długą (fizycznie) stałką nie będzie przeszkadzać w takiej konfiguracji.
© Paweł Baldwin

Tak, czy inaczej, zdecydowanie bardziej spodobało mi się przypinanie uchwytu do pasa plecaka. Tu aparat „siedzi” znacznie pewniej, no i mniej przeszkadza w terenie, gdzie czasami trzeba się gdzieś wspiąć, zrobić duży krok, coś przeskoczyć. Mocowany do pasa na biodrach, może czasami trochę zawadzać i łatwiej nim o coś zaczepić. I to nie tylko w drodze, ale też przy siadaniu lub choćby zawiązywaniu butów. Ale, co kto lubi… Bo i ja sam czasami wolę fotografować na lekko, bez torby czy też plecaka i wówczas pas staje się lepszym rozwiązaniem.

Miałem ze sobą też nakładkę Pro Pad, ale po żadnej z kilku prób korzystania z niej, nie byłem zadowolony. A to dlatego, że używane w teście aparaty nie wisiały stabilnie gdy podkładka „pośredniczyła” w połączeniu na drodze: pas Lowepro – uchwyt. Albo dyndały się za nisko gdy uchwyt mocowałem poziomo (czyli aparat wkładałem z góry) albo podkładka obsuwała się na pasie tak jak pokazałem to w pierwszej części testu – to, gdy aparat chciałem wkładać w uchwyt z boku. Co wcale nie znaczy, że Pro Pad nie będzie dobrze spełniał swej roli przy jakichś innych kombinacjach gabarytów, ciężaru i wyważenia aparatu oraz indywidualnych upodobań fotografującego. Na pewno warto spróbować.

Zobacz również: Wykonaj kreatywne nakładki na obiektyw

I jeszcze jedna uwaga. W pierwszej części testu napomknąłem o możliwości dopięcia do aparatu sztywnej obejmy na dłoń, by zabezpieczyć go przed wypadnięciem. Wówczas była to wyłącznie niezobowiązująca propozycja, ale tu, w „turystycznej” części testu, staje się ona rekomendacją. Bo o ile w reportażu często zmieniałem aparaty i obejma by mi to utrudniała, o tyle przy zwiedzaniu długie okresy nosiłem aparat w dłoni. Ciasne uliczki z wystawionymi stolikami restauracji, turyści, skutery, koty, donice z kwiatami… Naprawdę, wystarczy chwila nieuwagi, potknięcie, zawadzenie o coś, i aparat wypada z dłoni. Zwłaszcza gdy dłoń spocona, a grip aparatu nieduży. Polecam ten aspekt szczególnej uwadze.

Jak dla mnie, pomysł i rozwiązanie Capture Pro zasługują na bardzo wysokie oceny. W warunkach fotografii turystycznej sprawdził mi się on świetnie. W reportażu też daje radę, ale ja sam, przy pracy na dwa aparaty, nie decydowałbym się na używanie dwóch uchwytów. Po prostu robię się za szeroki w biodrach! Optimum to chyba jeden aparat na uchwycie, a drugi na pasku / szelkach. Wypróbuję taką konfigurację przy najbliższej okazji.

Podoba mi się:

  • super stabilność aparatu mocowanego do pasa plecaka
  • głośne kliknięcie sygnalizujące prawidłowe wpięcie w uchwyt

Nie podoba mi się:

  • trudności przy korzystaniu z Pro Pad na dodatkowym pasie

Na moim blogu ostatnio opublikowałem także:

Zapraszam serdecznie!

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Kilka miesięcy z Samsungiem Galaxy NX. Nowy "klasyk" ze smartfonem za plecami Sony A7 II - troszkę po nowemu [test] Panasonic G7 - komfort i jakość zdjęć przede wszystkim [test] Canon EOS 5Ds R - wojna na megapiksele ma się dobrze [wideotest] Canon EOS 760D - mały, lekki, sympatyczny [test] Panasonic GX8 w naszych rękach Canon EOS 5Ds R + 11-24mm f/4 L - pierwsze zdjęcia przykładowe Carl Zeiss Sonnar T* FE 2,8/35 ZA - kosztowny drobiazg [test] Canon EOS M3 - bezlusterkowiec z tradycjami lustrzanek [test] Fujifilm X-T10 – nowoczesny kompromis w dobrym stylu [test] Uchwyt Peak Design Capture Pro: a jednak da się wygodnie! [test] LG G4 - poważny gracz w świecie fotograficznych smartfonów [test] Fujifilm Instax Share SP-1 - kieszonkowa drukarka do fotografii natychmiastowej [test] Canon G3 X w naszych rękach, pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Tokina AT-X 11-20 PRO DX f/2.8 - jasno i szeroko [test] Samsung Galaxy S6 – test fotograficzny Canon 50 mm f/1.8 STM - zdjęcia przykładowe Olympus Stylus Tough TG4 - twardziel ze zdjęciami RAW [test] Leica Q w naszych rękach - zdjęcia przykładowe i pierwsze wrażenia Olympus 8 mm f/1.8 Pro Fisheye - nasze pierwsze wrażenia i zdjęcia Nikon D7200. Niby nic takiego... [test] Nikon 1 J5 - mały i solidny bezlusterkowiec dla amatora [test] LG G4 - flagowy smatfon LG z obiecującym aparatem w naszych rękach Genesis Stroboss 58N – flesz bez „paluszków” [test]

Popularne w tym tygodniu:

Voigtlander 10 mm f/5.6 Hyper Wide Heliar Aspherical - test spektakularnego hiperobiektywu Olympus TG-5 - wakacyjny test. Twardziel na sterydach: z filmami 4K i zapisem RAW